Hejcia!
Z góry przepraszam za brak litery ci z kreseczką, gdyż nie wiem czemu, ona nie chce mi działac na klawiaturze!
Dziś rano, koło godziny 10:50 wyleciałam do Londynu. Doleciałam do Londyn Stansted , więc musiałam trochę dojechac do centrum. Ale w 50 minut dostałam się do celu podróży.Poleciałam tam na pięć dni więc będę miała okazję trochę pozwiedzać i zrobić haul angielskich sklepów. Dzisiaj za dużo nie zobaczę ,ale w weekend napewno dużo pozwiedzam. Ja bardzo dużo podróżuje z rodzicami więc napewno będzie dużo postów z serii TRAVEL DAY.
Piękny widok z okna samolotu na jakieś angielskie miasto :)
Oto melu przed moim odjazdem. Musiałam ją zostawic ją z moją babcią.
Po godzinie 16 poszłam z mamą do najbliższego spożywczaka, okazał się nim jest Tesco. Mówiłam wam w pierwszym poście że nie za bardzo lubię mięso i jakieś inne rzeczy, więc postawiłam na owocki i warzywka z odrobiną mięska w Sushi. Więc w sklepie kupiłam:
Sushi, tak na spróbowanie takiego angielskiego ze sklepu, i okazało się naprawdę dobre tylko to takie z łososiem trochę mniej:)
ANANASY, ja uwielbiam ananasy! Musiałam je po prostu kupic gdyż w takich paczuszkach, ona zawsze są o wiele bardziej apetyczne niż ja mi mama zrobi.
Moje ukochane smoothie, które wypijam jak lew przy wodopoju :)
Morelki za 35 pensów! W Polsce ostatnio kilo widziałam za 30 złotych! A tutaj było 6 sztuk!
Pomidorki <3
Pomidorki <3
Potem poszłam do hotelu, zjadłam obiad i napisałam ten post :)
Jak wam się dzisiaj podobał mój ruchliwy dzień?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz